Rzecz o personalizownaniu książek (bajkopisarze.pl)

Tworząc trzydziestą wersję opowiadania z okazji Pierwszej Komunii Świętej zaczęłam się zastanawiać, kiedy mi się to znudzi. Ileż razy można personalizować tę samą historię? Ileż razy składać tę samą 28-stronicową książkę na prezent?
I dochodzę do wniosku, że jednak można. W dodatku się nie nudzi. Wręcz przeciwnie, za każdym razem jest to przedsięwzięcie intrygujące. Trzeba być dyplomatą, detektywem i na tyle zręcznie posługiwać się słowem, by nie popaść w rutynę i bylejakość. By wersja finalna była perfekcyjnym i oryginalnym prezentem, który odrobinę poruszy, sprawi radość i pozwoli zapamiętać konkretne wydarzenie.

książka personalizowana
Pierwsza Komunia

To tworzenie nowego z teoretycznie istniejącego tekstu zawsze ma kilka etapów:

poznawanie
najpierw bohatera trzeba poznać, zebrać informacje na jego temat, przyjrzeć się zdjęciom

zrozumienie
potem bohatera oswajamy, już wiemy co lubi, a czego nie, co wywołuje uśmiech na jego twarzy, jakie ma marzenia

kreowanie świata
i wówczas możemy sobie wyobrazić jego świat, ulubione miejsce spotkań z przyjaciółmi, jak pędzi beztrosko po bitych drogach na rowerze, jak bawi się w ogrodzie z ukochanym zwierzakiem, jak piecze muffiny z mamą, by po chwili pobiec na orlikowe boisko pokopać piłkę z kolegami, jak w skupieniu gra w szachy lub na gitarze klasycznej

Książki personalizowane na komunię

radość
za badaczami literatury można by powtórzyć, że tyle dzieł, ile jego odczytań. Każdy z nas ma wiedzę i doświadczenia, które wpływają na odbiór danego dzieła. My tę teorię wprowadzamy w życie. Tworzymy historie, która poruszają. Personalizujemy, czyli nadajemy osobisty kontekst. Pies nosi znajome imię, kot łasi się w znajomy sposób. I niby to drobiazgi, ale te okruchy, odpryski rzeczywistości łączą ważne wydarzenia, sprzyjają naszym wyborom, o nie też czasami się potykamy. Są znajome i na wyciągnięcie ręki, w książce. Personalizowanej:)