Jak ugryźć historie rodzinne? Czyli wydanie kroniki z pomocą bajkopisarze.pl

Kroniki rodzinne, książki z okazji 18. czy 50. urodzin to nasza nowa specjalizacja. Właśnie przygotowuję kolejną pozycję: historię całkiem sporego rodu i chciałabym podzielić się garścią przemyśleń i pomysłów.

Każdy ma prawo wiedzieć skąd pochodzi, jakie ma korzenie i kim byli liczni pradziadkowie. Rodzinne historie życiorysy członków rodziny i ich wspomnienia warte są ocalenia. Dzisiejsze możliwości druku na życzenie ułatwiają wydawanie takich pamiątek.

Nie każdy jednak potrafi sobie sam taką książkę przygotować.
I wtedy pomóc mogą bajkopisarze.pl.

Przed nami zadanie wydania 20-50 egzemplarzy książki, zawierającej spisaną opowieść oraz zdjęcia dostarczone przez zamawiających. Teksty możemy zredagować, dokonać korekty, czasami również je piszemy. Zdjęcia też możemy zeskanować, zawsze poprawiamy ich jakość. Przygotowujemy projekt okładki, układamy tekst na stronach i łączymy to wszystko ze zdjęciami tak, by efekt był spełnieniem oczekiwań i marzeń. Z wypiekami na twarzy czytamy Wasze fascynujące historie, niejako mimochodem sprawdzamy logikę i poprawność tego, co przygotowaliście. I zawsze jesteśmy pod wrażeniem, jakie interesujące życie prowadzą zwykli-niezwykli ludzie. Te historie mają moc!

Jednak najcięższa praca spoczywa na barkach autorów. To oni muszą zabrać wszystkie materiały (teksty i zdjęcia) i je uporządkować.

A oto kilka kilka rad dla Rodzinnych Kronikarzy:

0. Ustalcie harmonogram i budżet. Dajcie sobie długi czas (pół roku albo i rok) od pomysłu do realizacji, szczególnie jeżeli rodzina jest duża i nie ze wszystkimi jesteście w bezpośrednim kontakcie. Zastanówcie się, ile możecie wydać, pamiętając, że najprostsza 30-stronicowa książka potrafi kosztować ok. 100 zł, oczywiście im więcej egzemplarzy, tym cena jest bardziej przystępna. Realny bezpieczny budżet to 150 zł za egzemplarz.

1. Zbierzcie zespół przedstawicieli rodu. Mają współpracować, a nie tylko wytykać błędy i niedociągnięcia. Wyraźnie dajcie znać, że Ci, co nie współpracują, tym samym akceptują efekt finalny.

2. Podzielcie się pracą, jedna osoba odpowiada za zdjęcia, inna za teksty, ktoś inny za poganianie maruderów, którzy zobowiązali się dostarczyć materiały.

3. Bądźcie od początku świadomi, że wszystkich i tak nie zadowolicie. Znajdzie się jakaś ciotka/kuzynka/wujek/ którzy na końcu nie będą zadowoleni. I ma Wam to być obojętne, bo wykonaliście tytaniczną pracę, aby kronika powstała.

4. Jak tylko podejmiecie rodzinną decyzję na tak, skontaktujcie się z nami (redakcja@bajkopisarze.pl, 512 446 414). Wspólnie ustalimy, jak może wyglądać taka książka mieszcząca się w Waszym budżecie i ustalimy harmonogram naszej współpracy.
Na realizację potrzebujemy dwa miesiące od momentu zgromadzenia przez Was wszystkich (jak Wam się wydaje) materiałów. Skąd to wtrącenie w nawiasie? Z doświadczenia. Po pierwszym złożeniu książki w 90% przypadków okazuje się, że czegoś brakuje. A to zdjęcia portretowego kuzynki Marii, a to daty ślubu wujka Staszka. Wtedy też widać wyraźnie, że rodzina cioci Hani jest opisana na 5 stronach i ma 10 zdjęć, a cioci Jadzi tylko 2 strony tekstu i … 2 zdjęcia. Ha! I wtedy konieczne są rozmaite kompromisy lub rodzinne ustalenia.

cdn

co nieco o prezentach

DP_1Chociaż za oknem piękna, złota jesień, to są na świecie dzieciaki większe i mniejsze, które marzą już o zimie. O nartach, sankach i bezkarnym hasaniu po nieskazitelnie białych przestrzeniach. Są też takie, które wdychają  zapach piekących się bułeczek jabłkowo-cynamonowych i rozmyślają o pieczeniu pierniczków.

A ja myślę o prezentach. Jednak nie takich, które mogę nabyć nawet w ostatniej chwili, w wielu rozlicznych sklepach. Nie o takich, które już za dni parę reklamować będą na każdym kanale telewizyjnym. Myślę o szklanych, ręcznie robionych bombkach, na których będą sentencje dla mojej  „prawie już dorosłej” 13-letniej córki. Myślę o filcowych serduchach, na których warto wyhaftować śnieżynki, gdyby przypadkiem ich za oknem zabrakło i o orzechowej złotej choince, którą będziemy sklejać w coraz dłuższe jesienne wieczory.

Myślę też o książkach. Jednak o książkach niecodziennych.

DP

O takiej, którą przygotuję dla mojej siostrzenicy. Na okładce będzie pięcioletnia panienka w swojej ulubionej sukni, a historia, którą jej opowiem, będzie o niej samej. To ona wraz z zajączkiem będzie szukać  Świąt, które gdzieś się zapodziały.

Myślę o adwentowej książce dla grupy przedszkolaków ze zdjęciami, rysunkami i specjalną dedykacją. Musi być przemyślana, ponieważ w opowieści powinna swoje miejsce odnaleźć 16-tka dzieciaków i dwie panie. Trzeba też zdjęcia bohaterów odpowiednio wkomponować w ilustracje.

Myślę również o nowej wersji kalendarza adwentowego, który wykorzystujemy na adwentowych warsztatach inspirowanych opowiadaniem „Dobre postanowienia”. Na wielkim arkuszu w odpowiednich okienkach wyklejamy, rysujemy, wpisujemy nasze własne przedświąteczne postanowienia. Świetna zabawa połączona ze świadomą refleksją. Zadanie dobre zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

W prezentach personalizowanych jest moc. W dodatku podwójna: niosą radość zarówno obdarowywanym, jak obdarowującym. A chwila zaskoczenia, kiedy dzieciaki na stronach książki rozpoznają siebie i z wypiekami na twarzy szukają informacji o sobie, jest wyjątkowa i warta zachodu.

 

Album na rocznicę ślubu

Był sobie album, który przygotowywaliśmy z myślą o Przyjaciołach i ich rocznicy ślubu.

Długo przed uroczystością rozważaliśmy, co można zrobić, aby prezent był zabawny, niepowtarzalny i ciekawy. Budził wspomnienia i radość. Uśmiech szeroki od ucha do ucha…
W końcu, jako że rocznica była okrągła, uznaliśmy, że możemy się pokusić o podsumowanie. A jeśli podsumowanie, to powinno mieć odpowiednią miarę, wagę i wartość.
Sięgnęliśmy więc po wzór, który nieustannie nas zachwyca starannością doboru tekstów i precyzją wykonania. Mamy nadzieję, że Kolegium Redakcyjne Oryginału nie ma nic przeciwko temu jednoegzemplarzowemu “plagiatowi”.

Nad wyborem odpowiednich materiałów ilustracyjnych czuwał sztab wielopokoleniowy, który w pocie czoła przeszukiwał albumy, skanował i poddawał obróbce znalezione skarby. Drugi zespół z myślą o Bohaterach Dnia poszukiwał tekstów, które byłyby najlepszym, ciekawym i zabawnym uzupełnieniem zebranych zdjęć. Przyznajemy, że same przygotowania były już świetną zabawą. Szczególnie wspólne tworzenie stylizowanego tekstu opisującego dzień ślubu… Trochę w nim klimatu trójkowych audycji historycznych, trochę trawestacji artykułów “z życia gwiazd”.

antologia 4

Było warto się potrudzić, było warto lekko naderwać kilka wieczorów i nocy, tudzież poranków. Niektórzy wstawali o porach dla siebie zupełnie niezwykłych, aby sprawdzić, czy wszystkie naniesione nocą poprawki znalazły się w odpowiednich miejscach.

Było warto, dla radości, jaką nasze dzieło wywołało na twarzach Jubilatów…