Pomysł na prezent – dla dziecka i dorosłego

nasza personalizowana książka

nie jest artykułem pierwszej potrzeby
nie zwiera wskazówek jak żyć, jak zarobić milion,
nie oferuje prostych recept ani przepisów kulinarnych
nie daje jednoznacznych odpowiedzi
nie pomoże w trafieniu do najbliższej pizzerii

w zasadzie trudno udowodnić jej wpływ na zdrowie 

a mimo to Obdarowany otrzymuje w prezencie chwilę zachwytu i wzruszenia zapisaną na najtrwalszym, jaki dotąd wynaleziono nośniku, papierze
może do niej wracać wiele razy, gdy nie wierzy w siebie, gdy poszukuje siły, gdy  potrzebuje czułości

zadzwoń  +48 512 446 414
lub napisz: redakcja@bajkopisarze.pl
Doradzimy!

Zajrzyj też do naszego sklepu z personalizowanymi prezentami

wyjątkowy i oryginalnym prezent
pomysł na prezent personalizowana książka

Jak ugryźć historie rodzinne? Czyli wydanie kroniki z pomocą bajkopisarze.pl

Kroniki rodzinne, książki z okazji 18. czy 50. urodzin to nasza nowa specjalizacja. Właśnie przygotowuję kolejną pozycję: historię całkiem sporego rodu i chciałabym podzielić się garścią przemyśleń i pomysłów.

Każdy ma prawo wiedzieć skąd pochodzi, jakie ma korzenie i kim byli liczni pradziadkowie. Rodzinne historie życiorysy członków rodziny i ich wspomnienia warte są ocalenia. Dzisiejsze możliwości druku na życzenie ułatwiają wydawanie takich pamiątek.

Nie każdy jednak potrafi sobie sam taką książkę przygotować.
I wtedy pomóc mogą bajkopisarze.pl.

Przed nami zadanie wydania 20-50 egzemplarzy książki, zawierającej spisaną opowieść oraz zdjęcia dostarczone przez zamawiających. Teksty możemy zredagować, dokonać korekty, czasami również je piszemy. Zdjęcia też możemy zeskanować, zawsze poprawiamy ich jakość. Przygotowujemy projekt okładki, układamy tekst na stronach i łączymy to wszystko ze zdjęciami tak, by efekt był spełnieniem oczekiwań i marzeń. Z wypiekami na twarzy czytamy Wasze fascynujące historie, niejako mimochodem sprawdzamy logikę i poprawność tego, co przygotowaliście. I zawsze jesteśmy pod wrażeniem, jakie interesujące życie prowadzą zwykli-niezwykli ludzie. Te historie mają moc!

Jednak najcięższa praca spoczywa na barkach autorów. To oni muszą zabrać wszystkie materiały (teksty i zdjęcia) i je uporządkować.

A oto kilka kilka rad dla Rodzinnych Kronikarzy:

0. Ustalcie harmonogram i budżet. Dajcie sobie długi czas (pół roku albo i rok) od pomysłu do realizacji, szczególnie jeżeli rodzina jest duża i nie ze wszystkimi jesteście w bezpośrednim kontakcie. Zastanówcie się, ile możecie wydać, pamiętając, że najprostsza 30-stronicowa książka potrafi kosztować ok. 100 zł, oczywiście im więcej egzemplarzy, tym cena jest bardziej przystępna. Realny bezpieczny budżet to 150 zł za egzemplarz.

1. Zbierzcie zespół przedstawicieli rodu. Mają współpracować, a nie tylko wytykać błędy i niedociągnięcia. Wyraźnie dajcie znać, że Ci, co nie współpracują, tym samym akceptują efekt finalny.

2. Podzielcie się pracą, jedna osoba odpowiada za zdjęcia, inna za teksty, ktoś inny za poganianie maruderów, którzy zobowiązali się dostarczyć materiały.

3. Bądźcie od początku świadomi, że wszystkich i tak nie zadowolicie. Znajdzie się jakaś ciotka/kuzynka/wujek/ którzy na końcu nie będą zadowoleni. I ma Wam to być obojętne, bo wykonaliście tytaniczną pracę, aby kronika powstała.

4. Jak tylko podejmiecie rodzinną decyzję na tak, skontaktujcie się z nami (redakcja@bajkopisarze.pl, 512 446 414). Wspólnie ustalimy, jak może wyglądać taka książka mieszcząca się w Waszym budżecie i ustalimy harmonogram naszej współpracy.
Na realizację potrzebujemy dwa miesiące od momentu zgromadzenia przez Was wszystkich (jak Wam się wydaje) materiałów. Skąd to wtrącenie w nawiasie? Z doświadczenia. Po pierwszym złożeniu książki w 90% przypadków okazuje się, że czegoś brakuje. A to zdjęcia portretowego kuzynki Marii, a to daty ślubu wujka Staszka. Wtedy też widać wyraźnie, że rodzina cioci Hani jest opisana na 5 stronach i ma 10 zdjęć, a cioci Jadzi tylko 2 strony tekstu i … 2 zdjęcia. Ha! I wtedy konieczne są rozmaite kompromisy lub rodzinne ustalenia.

cdn

moda na pięćdziesiątkę

pamiętam jak mój mąż – jeszcze nie-mąż obchodził trzydzieste urodziny. potem czterdzieste, w Poreću, był pyszny tort w porcie, dzieciaki troszkę odrośnięte… słowem cudownie…
i nagle – ni z tego ni z owego – pojawia się na horyzoncie pięćdziesiątka… dziwnym zrządzeniem losu pojawiają się także zamówienia na albumy na 50. urodziny. co więcej – jak spod ziemi – wyłaniają się przyjaciółki, koleżanki i znajomi, którzy mają męża, brata, wujka czy kuzyna w tym zacnym wieku. wszyscy jeszcze (sic!) aktywni, wysportowani, zaklinają czas, jak mogą.

i oczywiście mogą.
bo w sumie jak tak się zastanowić, pięćdziesiątka to jest to czas, w którym można wszystko, w dodatku bez niepotrzebnej spinki.

50_blog1

i tak drogi mężu/bracie/przyjacielu/tato/wujku:

  • jeśli sport jest dla Ciebie, to czerpiesz z niego radość, bez szczeniackiej rywalizacji, czy potrzeby sprawdzenia się w sparingu z młodszymi,
  •  jeśli książka jest dla Ciebie, to możesz o niej pogadać ze znajomymi albo pokusić się na dyskusję z synem. może nawet coś ciekawego Ci poleci?
  •  a może Twój nastoletni syn/córka zabierze Cię na koncert? na którym poczujesz się duuużo młodszy, pod warunkiem, że nie będziesz dywagował o wyższości dire straits nad sabatonem albo analizował spójności przekazu scenicznego i warstwy słownej…
  •  a może wszystkiego po trochu? i tym sposobem znajdzie się czas na wypad w góry (spełni Twoje marzenie o wdrapaniu na piechotę na Kasprowy, jak w latach 80.?), na wino i książkę na tarasie, na basen z dziećmi i wspólne wyjście z dziećmi (czytaj: młodzieżą) do restauracji albo kolację we dwoje.

50_blog2

bo pamiętaj!

jesteś w takim wieku, że we wszystkim Ci do twarzy i możesz robić, co zechcesz.
ważne, by Ci się chciało:)
a w dodatku masz w głowie masę fajnych wspomnień i doświadczeń, którymi możesz się podzielić albo zachować dla siebie.

bo możesz wszystko…

NA URODZINY

Urodziny doskonałe?

Najpierw zdmuchujemy pierwszą świeczkę, potem drugą, trzecią… I tak z roku na rok przybywa ich coraz więcej, aż do liczby, przy której trzeba wziąć głęboki oddech.  Wówczas mamy czasami wrażenie, że coś nam umyka, czasami nie mamy czasu, by się na tym w ogóle zastanowić. A może warto?

Może warto się zatrzymać i uśmiechnąć do samego siebie. Puścić oko do czasu, otoczenia i własnej osoby.

Dobrych urodzin życzę, niezależnie od liczby świeczek!

A taki rysunek można zawiesić w ulubionym miejscu w domu. Ewentualnie zamówić go jako kartkę urodzinową, a w miejsce tego łysawego gościa wstawić zdjęcia Jubilata.50-tka blog